Dlaczego?!
grudzień 30, 2009Po wszystkim
grudzień 4, 2009Jak pies
październik 24, 2009czekam na wiadomość od niej
gdy jest – drżę, żeby była nagrodą
nadzieją, nie karą
jak głupi się cieszę
dziękuję jej cudowności i bogu
i wszystkiemu za jej łaskawość
i w rozpacz wpadam
gdy znów mnie żegna
toczy swoje wątpliwości
na smyczy jej łaski i kaprysu wypatruję
końca
Skryptor zmagań (1)
październik 15, 2009[Rozwiązanie kwestii siedziska] opadającego wraz z działaniem
środka nasennego (pozwalającego zacisnąć się pętli). Musi to
być odpowiednio duża, dobrze nadmuchana dętka samochodowa
albo materac (raczej dwa, ewentualnie złożony w pół, jak się da;
inna rzecz?) W odpowiednim momencie należy go przebić uprzednio
przygotowanym szpikulcem – nie nożem! może nie udać się w
omdleniu) po wyliczeniu, ile będzie czasu będzie schodziło powietrze
pod ciężarem mojego ciała – różnica w centymetrach od punktu A
do punktu C, docelowego; przy B powinienem nie odczuwać bólu
na szyi albo nie móc na niego zareagować, żeby wszystkiego
nie zaprzepaścić.
Problem: znalezienie odpowiednio wysokiego materaca, dętki,
żeby w tych chwilach nie skupiać się na technicznym aspekcie
rozwiązania.
WAŻNE: wcześniejsze obliczenia na sobie (bez tabletek!)
Słuchając dźwięków
październik 11, 2009Za drzwiami wyję
Już pełznę, skradam się
czuję Twój zapach
wabi mnie
Już sięgam nagiego ciała
ręce wędrują gdzie nie powinny…
grzeczne dziewczynki tak się nie zachowują
szał w Twoich oczach
napięte mięśnie, błaganie o więcej
wpijam się w skórę, rozrywam
tarzam się w cieple wnętrza
w nim złożę całą namiętność
Teraz nie masz odwrotu
robię to… to! Robimy
Nie dam Ci odejść
Teraz nie odejdziesz
Nie chcesz odjeść!
Nawet o tym nie myślisz
pręęężąc się krzyyyczysz!…
Z rozmów przy stole
październik 3, 2009Ależ ja wiem jak to zrobię
Na siedząco z pętlą na szyi
już przygotowałem, czeka
jest cierpliwa, ale już woła
Z nasennym rozpuszczającym się
w żołądku zasnę, ze spokojem
chcę usnąć
Ależ ja nie chcę cierpieć!
Dlaczego ostatnie chwile
mają być tak podobne do życia?
jeszcze zawrócę
Niecierpienie będzie moim
kielichem wina, papierosem
i wykwintnym posiłkiem
Moim ostatnim życzeniem
jest tylko nie żyć.
SPASOWANY
lipiec 24, 2009Na cmentarzu dziś byłem
ale się przestraszyłem
Te groby mnie chciały
zarośnięte opuszczone
Już dawno tak nie wrzeszczały
szyderstwa i kalumnie
Emocje, emocje
bratku nieboraczku!
Na kongres się udałem
Stadion tysiącami ludzi zasiany
Jehowy i Armagedonu
wyczekujących
Mili ludzie, wypatrzyli mnie
uśmiechali się, do siebie
zapraszali, skorzystałem z przerwy
i zwiałem.

Opublikował/a salydus 
Opublikował/a salydus 
Opublikował/a salydus 